Poprawiono dn.: 20.09.2023

Jerzy Groński to emerytowany, wieloletni funkcjonariusz policji, który ze służby odchodził ze stanowiska Komendanta Powiatowego Policji w Proszowicach. 

Obecnie swoje doświadczenie wykorzystuje jako Pełnomocnik Burmistrza ds. Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego oraz specjalista w kwestiach cyberbezpieczeństwa. 

Chętnie opowiada o swojej pracy i widać, że sprawy bezpieczeństwa oraz porządku publicznego nie tylko są jego obowiązkiem, ale i pasją. Czy w Niepołomicach możemy czuć się bezpiecznie, co miasto robi, aby poprawić bezpieczeństwo i jak działa monitoring miejski – dowiesz się z naszego wywiadu:

Szymon Urban Czy mieszkańcy gminy Niepołomice czują się bezpiecznie?

Jerzy Groński: Według mnie powinni czuć się bezpiecznie. Nasza gmina bardzo mocno inwestuje w bezpieczeństwo. Naturalnie, że nie wszystko da się zrobić od razu – nie wszędzie są chodniki czy ścieżki rowerowe, ale praktycznie każda rozbudowa infrastruktury, już na etapie projektowania, przemyślana jest pod kątem bezpieczeństwa w ciągach komunikacyjnych.

SU: Na poczucie bezpieczeństwa składa się wiele czynników. Na którym obszarze skupiasz swoją aktywność?

JG: Na poczucie bezpieczeństwa składa się zarówno bezpieczeństwo międzynarodowe, walka z przestępczością, bezpieczeństwo na drogach, zabezpieczenie przeciwpowodziowe i przeciwpożarowe, cyberbezpieczeństwo, a także wiele innych aspektów z tym związanych. My, jako Gmina jesteśmy obecni w każdym elemencie tej układanki. Gmina przecież jako jedno z zadań własnych ma zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom. Wynika to wprost z ustawy. Dlatego w pewnym zakresie każdy wycinek bezpieczeństwa jest realizowany albo monitorowany przez jednostki samorządu terytorialnego. 

SU: A jakie gmina Niepołomice posiada zasoby i infrastrukturę w zakresie zapewniania bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego?

JG: Jesteśmy małym trybem w każdym punkcie dotyczącym bezpieczeństwa. Nawet jeśli chodzi o zagrożenie zewnętrzne, czyli na wypadek wojny. Jako gmina prowadzimy prace w zakresie obrony cywilnej, a więc przygotowujemy się również do zapewnienia bezpieczeństwa ludziom na wypadek działań wojennych na terenie Polski. Mamy zasoby do zwalczania niemal każdego zagrożenia – od powodzi, przez pożary, po skażenie chemiczne. Pracujemy nad bezpieczeństwem wszystkich mieszkańców, począwszy od dzieci z przedszkola i szkoły, a skończywszy na seniorach.

SU: Tyle, że ostatnie lata nie odpuszczają w kwestii bezpieczeństwa i to w obszarach, w których najmniej się tego spodziewano – najpierw pandemia, a później wojna… 

JG: Sytuacja wymusza na nas działania w kierunkach, w których nigdy wcześniej się nie spodziewaliśmy. To właśnie wspomniany napad Rosji na Ukrainę i napływ uchodźców z terenów objętych wojną. To też działania związane z pandemią. Bacznie obserwujemy to, co dzieje się na świecie i dlatego przygotowaliśmy się również do działań na wypadek skażenia radioaktywnego, które jednak z każdym dniem wydaje się być mniej prawdopodobne. Oczywiście są również zadania wymagające szerszego spojrzenia,w których pojedyncza gmina sama nie jest w stanie w żaden sposób wypełnić zadań należących do państwa. Są to zadania, które wymagają systemowego podejścia, do którego niezbędne jest zaangażowanie wszystkich szczebli samorządowych, łącznie ze szczeblem rządowym.

SU: A jak wygląda współpraca przy działaniach dotyczących bezpieczeństwa pomiędzy różnymi szczeblami administracji?

JG: W naszym powiecie i województwie mamy systematyczny kontakt z Centrami Zarządzania Kryzysowego każdego szczebla. Dostajemy komunikaty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Zgodnie z ustawą o Zarządzaniu Kryzysowym wszystkie działania wymagające zaangażowania więcej, niż jednej gminy są koordynowane przez powiat, a więcej niż dwóch powiatów – przez województwo.

SU: Czy istnieje plan radzenia sobie z cyberzagrożeniami w gminie Niepołomice? Jakie działania podejmowane są w celu zabezpieczenia danych i infrastruktury cyfrowej?

JG: Jesteśmy w trakcie audytu bezpieczeństwa systemów informatycznych. Przy udziale firmy zewnętrznej prowadzimy aktualizację dokumentacji systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji w Urzędzie Miasta i Gminy w Niepołomicach. Pozwoli nam to na wdrożenie standardów bezpieczeństwa zgodnych z obowiązującymi przepisami prawa, a przede wszystkim odpowiednio przeszkolić wszystkich pracowników urzędu i przygotować ich do pojawiających się w świecie cyfrowym zagrożeń. 

SU: Rozpoczęła się szkoła – czy nasze dzieci są narażone w szkołach na zagrożenia bezpieczeństwa, a jeśli tak to jakie?

JG: Zacznijmy od tego, najpierw muszą do szkoły bezpiecznie dotrzeć. Dlatego drogowcy tyle pracy poświęcają poprawie bezpieczeństwa przejść dla pieszych i ciągów komunikacyjnych przy szkołach. Przypomnę też, że co roku burmistrz decyduje się na zakup około 800 kamizelek odblaskowych dla uczniów klas pierwszych i zerówek wszystkich gminnych podstawówek. Wszystko jest robione po to, aby dzieci były widoczne na drodze, zwłaszcza wieczorem i przy ograniczonej widoczności.

SU: A jak z bezpieczeństwem dzieci w szkołach?

JG: Większość szkół posiada wewnętrzny monitoring, więc zagrożenia wynikające ze złego zachowania w miejscach ogólnodostępnych zostały niemal wyeliminowane. Jeśli dochodzi do zagrożeń, to w miejscach niemonitorowanych i poza terenem szkoły. Kadra każdej szkoły jest świetnie przygotowana w zakresie przeciwdziałania tego typu zjawiskom, doskonale zna procedury reagowania i zgłaszania ich odpowiednim organom. W każdej szkole są pedagog i psycholog którzy natychmiast wyłapują nieprawidłowości związane nie tylko z konfliktami rówieśniczymi, ale również z sytuacjami w rodzinach, takich jak przemoc rodzinna, przemoc rówieśnicza, stosowanie środków odurzających czy demoralizacja. 

SU: A może przemoc bezpośrednia, fizyczna została zastąpiona tą niewidoczną z zewnątrz, rozgrywająca się w Internecie?

JG: Niestety wiele negatywnych zachowań przeniosło się na komunikatory. Dzieci i młodzież spędzają wiele czasu z telefonami komórkowymi, a tam właśnie tam, w komunikatorach internetowych, czy social mediach obecnie często dochodzi do hejtu rówieśniczego. To zjawisko w skrajnych przypadkach może zakończyć się nawet podejmowaniem prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Widzę tu ogromną rolę rodziców i opiekunów prawnych dzieci i młodzieży. Nie można pozostawiać bez nadzoru korzystania z urządzeń elektronicznych, zwłaszcza z komunikatorów. To właśnie w ten sposób często przesyłane są treści obraźliwe, szydzące z innych – zarówno dzieci, ale również i nauczycieli. I co szczególnie ważne. Tu nie chodzi tylko o sprawdzanie czy nasze dziecko nie jest przypadkiem ofiarą takich zachowań, ale również, a może przede wszystkim, czy nie jest ich sprawcą. 

Ale zagrożenia płyną też spoza grona grup rówieśniczych. Również osoby dorosłe w ten sposób wykorzystują łatwowierność dziecka, a to może skończyć się naprawdę wielką krzywdą. Znane są przypadki, dzieci umawiających się z osobami poznanymi na komunikatorach, które odpowiednio zmanipulowane decydują się na opuszczenie domu i wyjeżdżają z takimi osobami w Polskę, a nawet za granicę.

Dlatego niezwykle ważne jest, aby wyjaśniać dzieciom czyhające na nich zagrożenia, które mogą się pojawiać w sieci, a nawet kontrolować komunikację w szczególności prowadzoną przez dzieci młodsze.

SU: Jesteś też odpowiedzialny za centrum monitoringu miejskiego. Obecnie to ponad 120 kamer. Ale podobnie, jak progi zwalniające nie rozwiązują wszystkich problemów z bezpieczeństwem na drogach, tak samo monitoring nie jest remedium na całe zło.

JG: Monitoring ma trzy funkcje: po pierwsze prewencyjną – sama obecność kamer zniechęca przecież do podejmowania pewnych, zwłaszcza negatywnych czynności, po drugie: pomoc na bieżąco – często operatorzy zgłaszają zaobserwowane zdarzenia Policji, Straży Miejskiej czy ochronie, którzy natychmiast reagują, a po trzecie: możliwość powrotu do zapisu do 30 dni wstecz. 

Monitoring miejski przeciwdziała niszczeniu naszego wspólnego mienia, na które przecież gmina wydaje duże pieniądze pochodzące z naszych podatków, bo są ludzie którzy nie potrafią uszanować tego, że mamy coś ładnego, czym się możemy pochwalić, coś co służy naszej społeczności i próbują to zniszczyć. I właśnie monitoring ma za zadanie pomagać służbom w pociąganiu do odpowiedzialności takich osób. 

SU: Jak często wykorzystywany jest zapis z kamer i przez kogo?

JG: Monitoring miejski nie ma na celu obserwowania ludzi i napiętnowania każdego niewłaściwego zachowania. On ma pomóc, gdy dochodzi do sytuacji, w której komuś dzieje się krzywda. Zarówno taka, która wymaga natychmiastowej interwencji służb, jak i gdy pomaga powrócić do minionych zdarzeń i na przykład wykryć sprawcę kradzieży. Monitoring nie jest upubliczniony, a zapis z kamer udostępniamy wyłącznie uprawnionym do tego organom takim jak sąd, policja czy prokuratura.

SU: Czy na terenie gminy prowadzone są kampanie społeczne lub działania profilaktyczne w zakresie bezpieczeństwa?

JG: Tych działań jest dużo i dotyczą różnych obszarów. Dla przykładu niedługo wracamy z akcją Daj się zauważyć, skierowaną do nieoświetlonych rowerzystów poruszających się po zmroku. W tym roku przy po raz pierwszy na terenie firmy MAN Trucks i z ich znacznym udziałem przedstawiciele wszystkich szkół podstawowych z terenu Gminy wzięli udział w konkursie bezpieczeństwa ruchu drogowego.

SU: A jaka jest rola mieszkańców gminy w polityce bezpieczeństwa? Jak możemy się aktywnie angażować i współpracować?

JG: Jest parę elementów, na które trzeba zwrócić uwagę. Po pierwsze – bardzo zanonimizowane staje się życie na terenie gminy. Jest coraz więcej osób, które nie są rdzennymi mieszkańcami, nie znają swoich sąsiadów i często nie wykazują inicjatywy w nawiązywaniu kontaktów sąsiedzkich, a tak zwana samopomoc sąsiedzka to najlepszy sposób zapewnienia bezpieczeństwa w bezpośrednim sąsiedztwie naszych domów. Znajomy sąsiad zadzwoni, gdy ktoś nieznajomy pojawi się obok naszej posesji i obserwuje nasz dom, podejdzie do ogrodzenia, zapyta o powód wizyty. Dobry sąsiad pomoże, a czasem zwróci uwagę, gdy ktoś pali czymś niewłaściwym w piecu, albo spala liście na terenie działki i “zadymia” pół okolicy. Pomoże, gdy ucieknie pies albo zwróci uwagę dzieciom i kierowcom na temat bezpiecznego poruszania się po drodze osiedlowej. To są chyba najważniejsze elementy wpływające na nasze wspólne bezpieczeństwo. Nie bójmy się zwracać uwagę innym i interesować się tym, co się dzieje u sąsiada. Oczywiście w sposób kulturalny i w granicach rozsądku. Reagujmy sami, a jeśli jest taka potrzeba nie bójmy się informować służb. Ale najważniejsze jest to, abyśmy sami zachowywali się zgodnie z prawem i z zasadami współżycia społecznego, czyli tak, jak chcielibyśmy, aby zachowywali się ludzie w naszym otoczeniu. 

SU: Na zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, popularne są grupy tzw. Preppersów, czyli osób mających spore zapasy i nastawionych na niezależność zarówno w przypadku braku prądu, jak i na konfliktu zbrojnego. Czy my jako mieszkańcy powinniśmy mieć coś w domu na wszelki wypadek?

JG: Nie ma niczego złego w nauce survivalu czy gromadzeniu i oszczędzaniu zasobów. Niektórzy posiadają w domach agregaty prądotwórcze, znaczne zapasy, czy choćby gaśnice. Ale jak we wszystkim, również i tu ważny jest zdrowy rozsądek. Nie musimy w domach trzymać worków z piaskiem na wypadek powodzi, przesadnej ilości żywności czy płynów do dezynfekcji. Na wypadek zagrożeń lokalnych strażacy ochotnicy z terenu Gminy są przygotowani naprawdę dobrze, My się staramy im w tym pomagać wyposażając w sprzęt i materiały. Mamy dwa magazyny przeciwpowodziowe, w których do dyspozycji strażacy mają nie tylko materiały używane podczas powodzi, ale również na wypadek innych zagrożeń, jak choćby pożary, czy wiatry nawalne. A gdy trzeba dostarczyć coś konkretnego, też jesteśmy w stanie w miarę szybko to ogarnąć. Myślę, że dużo lepiej będzie, gdy zaoszczędzony na przesadnych przygotowaniach czas spędzimy z rodziną albo na zacieśnianiu kontaktów sąsiedzkich, bo gdy przyjdzie taka konieczność, właśnie wspólna praca będzie najlepszym środkiem do zapewnienia bezpieczeństwa w najbliższej okolicy.