Piłkarze Puszczy Niepołomice na stulecie klubu awansowali do piłkarskiej elity i zagrają w rozgrywkach PKO Bank Polski Ekstraklasy 1,4% – na tyle oceniano przed rozpoczęciem sezonu szansę Puszczy na awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Zdecydowanie wyżej szacowano potencjalny spadek zespołu do drugiej ligi. Najmocniejsza pierwsza liga okazała się szczęśliwym czasem dla popularnych Żubrów z Niepołomic.
Podopieczni trenera Tomasza Tułacza rozpoczęli sezon w najlepszy możliwy sposób, wygrywając już pierwszy mecz rozgrywek przed własną publicznością. Na dodatek kibice, którzy 17 lipca odwiedzili Stadion Miejski w Niepołomicach, na zwycięską bramkę nie musieli długo czekać, bowiem już w pierwszej minucie do siatki trafił debiutujący w barwach Puszczy Michał Koj.
Puszcza poszła za ciosem i atut własnego boiska wykorzystała także tydzień później. Wówczas pierwszy, ale jak się później okazało nie ostatni, raz dał o sobie charakter niepołomickiej drużyny. Gospodarze mimo prowadzenia rywali odwrócili losy meczu i wygrali ze Stalą Rzeszów 2-1 i po dwóch kolejkach, będąc jedynym zespołem z kompletem punktów, przewodzili w ligowej tabeli.
Patent Ruchu
Tylko dwie drużyny w całym sezonie dwukrotnie znalazły patent na nasz zespół. Były to drużyny Ruchu Chorzów i Chrobrego Głogów. O sile Ruchu przekonaliśmy się w trzeciej kolejce, kiedy to przegraliśmy 2-0 i do Niepołomic wracaliśmy na tarczy. Beniaminek z Chorzowa także w rundzie rewanżowej okazał się lepszy od puszczy wygrywając w Niepołomicach po bramce w ostatniej minucie meczu 1-0. 6 punktów zdobytych w dwumeczu z Puszczą wydatnie ułatwiło drogę drużynie „Niebieskich” do bezpośredniego awansu do elity. A Chrobry? Na okoliczności porażki z zespołem z Głogowa przyjdzie jeszcze czas.
Cuda w Bielsku
Kolejne tygodnie to pasmo lepszych i gorszych momentów, w których zespół solidnie punktował i choć Puszcza również przegrywała, jak choćby w Łodzi, to cały czas utrzymywała się w czołówce pierwszoligowej stawki. W siódmej kolejce nasza drużyna pojechała do Bielska- -Białej gdzie zmierzyła się z faworyzowanym Podbeskidziem. Kiedy wydawało się, że mecz mimo sporej determinacji z obu stron zakończy się bezbramkowym remisem, w polu karnym rywala nieprzepisowo został zatrzymany kapitan Puszczy Jakub Serafin. Do rzutu karnego podszedł Łukasz Sołowiej i Żubry wyszły na jednobramkowe prowadzenie. Ten mecz miał jednak więcej dramatycznych chwil. Po zderzeniu z napastnikiem Podbeskidzia urazu głowy doznał bramkarz Puszczy, Kewin Komar, którego zastąpił debiutujący Krzysztof Wróblewski, który został bohaterem spotkania. W doliczonym czasie gry Wróblewski obronił rzut karny wykonywany przez Bilińskiego i Żubry mogły się cieszyć z wyjazdowego kompletu punktów.
Sensacja przy Reymonta
Niezależnie od bardzo dobrego początku z pewnością emocje kibiców zwiększały się proporcjonalnie do zbliżającego się terminu meczu z Wisłą Kraków. Pojedynek ze spadkowiczem z Ekstraklasy, jedną z najbardziej utytułowanych i uznanych drużyn w historii polskiej piłki nożnej, był niespotykanym dotąd wydarzeniem. Przez 99 lat funkcjonowania Puszczy Niepołomice dopiero 2 września 2022 roku doszło do pierwszego pojedynku obu zespołów w meczu o stawkę. Przy Reymonta Wisła błyskawicznie wyszła na prowadzenie 1-0, a ponad 17 tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie mogło być niemal pewnych wygranej Białej Gwiazdy. Wówczas jednak kolejny raz i nie jedyny, jak pokazały dalsze dzieje, dał o sobie znać charakter Żubrów. Do przerwy Puszcza prowadziła przy Reymonta 3-1 i choć w drugiej połowie Wisła zdobyła kontaktowego gola, to sensacja stała się faktem. Żubry wygrały prestiżowe derby.
Twierdza Niepołomice
Rozpędzone Żubry kilka dni później rozbiły u siebie 5-2 Sandecję, a w kolejnym meczu domowym pokonali gładko jednego z faworytów rozgrywek – Arkę Gdynia. Frekwencja i atmosfera na niepołomickim K2 były coraz lepsze, a zespół niesiony przez swoich fanów odprawiał kolejnych rywali. Do zimowego snu Żubry przystąpiły, będąc wiceliderem rozgrywek i największą sensacją rundy jesiennej.
Przerwa w rozgrywaniu meczów upłynęła na pierwszych medialnych spekulacjach dotyczących nadal bardzo odległego awansu do Ekstraklasy. Zajmowane miejsce dawałoby bowiem na koniec sezonu bezpośrednią promocję do piłkarskiej elity.
Wiosenne kłopoty
Jak to często bywa, piękna perspektywa bardzo szybko zaczęła się oddalać. W pierwszych dwóch wiosennych meczach Żubry dwukrotnie przegrały m.in., o czym wcześniej już była mowa, w ostatniej akcji meczu z Ruchem Chorzów. Rywale szybko doskoczyli do Żubrów i zepchnęli Puszczę z premiowanego miejsca w tabeli.
Sygnał, że nie wszystko stracone, dał Tomasz Wojcinowicz, który kapitalnym uderzeniem zdobył gola w meczu z liderem rozgrywek ŁKS-em. Domowa wygrana dała drużynie motywacyjnego „kopa” i pozwoliła znów uwierzyć, że sezon stulecia będzie wspominany przez następne lata.
Mecz stulecia
8 kwietnia na mecz Stulecia do Niepołomic zawitała Wisła Kraków. Drużyna, która kapitalnie rozpoczęła rundę rewanżową, przed starciem przy Kusocińskiego zanotowała 7 kolejnych zwycięstw z rzędu. Zainteresowanie meczem było ogromne i nawet kilkukrotnie większa pojemność stadionu miejskiego w Niepołomicach nie sprostałaby oczekiwaniom fanów chętnych do obejrzenia gry. A Żubry jak to Żubry, kolejny raz udowodniły, że mają patent na Wisłę i w specjalnie przygotowanych na ten jeden mecz koszulkach wygrali z Wisłą 2-1 po bramkach Koja i Kidricia.
Porażka z Chrobrym
Ostatnią kolejkę sezonu zasadniczego rozgrywano 3 czerwca. W Łodzi kibice ŁKS-u mogli świętować wcześniej wywalczony awans, a o drugie miejsce toczono pojedynki w Gliwicach, gdzie swoje domowe mecze rozgrywał Ruch Chorzów, Niecieczy i Niepołomicach. Istniał również scenariusz, w którym to Wisła grająca w Łęcznej, mogła przeskoczyć kilku rywali. Warunek był jeden – wygrać swój mecz i czekać, co stanie się na innych stadionach. Obserwatorzy i eksperci pracujący przy pierwszej lidze, jednego byli pewni – najłatwiejszego rywala ma Puszcza i to ona, wygrywając w Niepołomicach, będzie naciskać na bardziej uznanych rywali, którzy mieli przed sobą cięższe boje. I to życie napisało filmowy wydawałoby się scenariusz. Cała czołówka ligi oprócz Puszczy wygrała swoje mecze, a nasz zespół, tworząc sobie niezliczoną liczbę sytuacji, przegrał sensacyjnie 1-0. To oznaczało, że traci rozstawienie w barażach i pojedzie do Krakowa na mecz z Wisłą Kraków.
Małopolskie bitwy o awans
23 898 widzów zawitało na Stadion Miejski im. Henryka Reymana w Krakowie, by obejrzeć pierwszy półfinał baraży. Stawka tego meczy była ogromna, bowiem zwycięzca miałby już tylko jeden krok do bram elity, a dla przegrywającego porażka oznaczałaby koniec sezonu.
Po raz drugi w Krakowie, a trzeci w całym sezonie, lepsza okazała się Puszcza, która wygrała 4-1. Rozmiary zwycięstwa nie oddają emocji towarzyszących tamtemu meczowi. Choć Żubry po bramkach Zapolnika i Sołowieja prowadziły do przerwy 2-0, to jednak Wisła za wszelką cenę starała się zdobyć kontaktową bramkę. W 84 minucie Mula doprowadził do wyniku 2-1 i ostatnie minuty zdecydowanie zaczęły się „wydłużać”. Wówczas jednak Lucjan Klisiewicz dwukrotnie wykorzystał luki w ryzykującej coraz bardziej defensywie Wisły i dał Puszczy awans do finału. Kilka godzin później okazało się, że kwestie awansu rozstrzygnie małopolski pojedynek z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, która w półfinale pokonała 2-0 Stal Rzeszów.
Wielki finał rozegrano 11 czerwca i z pewnością na wiele lat będzie to najważniejsza data w historii klubu. W Niecieczy Puszczę wspierało prawie tysiąc widzów. Stanowili ogromna grupę na stadionie Bruk-Betu, która była zdecydowanie głośniejsza od sympatyków gospodarzy.
Sam mecz po pierwszej nieco spokojniej połowie na dobre rozkręcił się tuż po zmianie stron. Pierwsza z bramki cieszyła się Termalika za sprawą trafienia Poznara w 46 minucie. Kilka minut później Siemaszko zdołał wyrównać, a Puszcza zaczęła przeważać. 10 minut po pierwszym trafieniu Żubry znów cieszyły się z bramki, kiedy to po zagraniu Kidricia, piłkę do własnej bramki wpakował Kadlec. Jakby emocji było mało, w 71 minucie wyrównał Mesanović, a po 90 minutach gry mieliśmy remis 2-2. Do rozstrzygnięcia potrzebna była więc dogrywka. W niej dośrodkowanie Tomalskiego na bramkę zamienił Stępień i Żubry były o krok od bram raju. Ostatnie minuty dogrywki to z jednej strony ofiarna gra defensywy Puszczy, a z drugiej brak skuteczności ofensywy, która raz po raz marnowała dogodne sytuacje na zamknięcie meczu. Mimo to więcej goli już nie padło i w sezonie stulecia Puszcza Niepołomice osiągnęła największy sukces w swojej historii. Po pierwszej szalonej radości w Niecieczy zespół szybko wrócił do Niepołomic, gdzie witany przez tłum niepołomiczan świętował wraz z kibicami do późnych godzin nocnych.
Marek Bartoszek
prezes Niepołomicki Sport S.A.