Zaktualizowano dn.: 20 sierpnia 2024

Rok temu eksperci nie dawali Puszczy Niepołomice większych szans na pozostanie w PKO BP Ekstraklasie. Jednak ostatecznie drużyna pod wodzą trenera Tomasza Tułacza zajęła 12. miejsce. Przed pierwszym meczem ‘u siebie’ rozmawiamy z trenerem analizując sekrety sukcesu, odsłaniając kulisy przygotowań do nowego sezonu oraz snując plany i marzenia na przyszłość…

Szymon Urban: Rok temu piłkarscy eksperci typowali Puszczę Niepołomice do spadku. Tymczasem Wy zajęliście 12. miejsce w debiutanckim sezonie. Wielkie gratulacje! Co Pana zdaniem było kluczowym czynnikiem tego sukcesu?

Tomasz Tułacz: Myślę że kluczowy moment to zmiana funkcjonowania zespołu pod kątem gry w Ekstraklasie. Trudno jest porównać poziom gry nawet w I lidze do ekstraklasy. A nam udało się dość szybko jako zespół prawidłowo zafunkcjonować, dostosować się do warunków i dostosować nasze atuty, by być skutecznym i zacząć zdobywać punkty.

SU: To, że ostatecznie Puszcza się utrzymała nie było jednak takie oczywiste. Jakie były najtrudniejsze momenty w minionym sezonie i jak udało się Panu i drużynie je przezwyciężyć?

TT: Bardzo trudny był początek rozgrywek. Dwie pierwsze porażki na inaugurację, dwa bardzo trudne dla beniaminka wyjazdy – najpierw Widzew z kompletem publiczności i Jagiellonia, która ostatecznie została mistrzem. Później przyszły pomysły, jak rozgrywać mecze, żeby zdobywać punkty, jakie znaleźć w sobie atuty. I to zadziałało już w rundzie wiosennej, gdzie straciliśmy, podobnie jak Pogoń Szczecin, najmniej bramek, bo tylko 15. A przecież w samych dwóch pierwszych meczach jesienią straciliśmy ich siedem! To był kolosalny postęp.

Drugi moment to mecz z Pogonią Szczecin. Przegraliśmy go grając w przewadze i popełniając karygodne błędy juniorskie. Po tym spotkaniu nastąpiła przemiana mentalna. Pojechaliśmy na Wartę Poznań, gdzie nie mieliśmy nic do stracenia. Obniżyliśmy pewne oczekiwania względem siebie i tym samym daliśmy sobie większą swobodę działań w efekcie czego wygraliśmy pierwszy mecz na wyjeździe. To dało nam tlen i pozwoliło w kilku kolejnych meczach na zdobycie 10 punktów. W rundzie wiosennej kluczowa była gra w defensywie. Staliśmy się wzorcem w pewnych działaniach, głównie w sposobie rozgrywania stałych fragmentach gry. Okazaliśmy się trudni do zatrzymania w tym elemencie i wszyscy stawiali nas za wzór w sięganiu po elementy, które są skuteczne. Czyli praca nad naszymi atutami i poprawia gry w defensywie.

SU: Czym różni się przygotowanie drużyny do drugiego sezonu w PKO BP Ekstraklasie od przygotowań do debiutanckiego sezonu? 

TT: Nastąpiły duże zmiany personalne, wynikające z tego, że zawodnikom kończyły się kontrakty. Musieliśmy podjąć trudne decyzje o rozstaniu się z zawodnikiem, o nieprzedłużaniu kontraktu, ale my musimy funkcjonować w określonych realiach finansowych i nie możemy sobie pozwolić na tak szeroką kadrę, jaką mają inni. To determinuje wybory.

Te przygotowania były inne. Dokonało się dużo ruchów kadrowych i kluczowe jest zgranie zespołu, zafunkcjonowanie, złapanie automatyzmu. A na to potrzeba czasu. W ubiegłym roku zespół szedł na dużej fali entuzjazmu po awansie, znaczne grono zawodników zostało w drużynie. Teraz mamy bardzo dużo zmian.

W drugim sezonie będziemy też bardziej przewidywalni dla przeciwnika. Zespoły znają nasz model funkcjonowania, wiedzą na co zwracamy uwagę. Dla beniaminków drugi sezon jest trudny, ale zostaliśmy i chciałbym budować na tym doświadczeniu. Bo to doświadczenie powinno procentować i to jest korzyść, jaką otrzymujemy zostając w lidze.

SU: Ale teraz statystycznie jest łatwiej, bo historia pokazuje, że beniaminek, który utrzymał się w pierwszym sezonie, nie spada w drugim.

TT: To są tylko statystyki. My nie możemy się na nich opierać. Musimy sami sobie dać szansę poprzez postawę na boisku i utrzymać się w lidze.

SU: Czy są jakieś konkretne aspekty gry, nad którymi szczególnie mocno pracowaliście w okresie przygotowawczym?

TT: Z jednej strony jeszcze bardziej doskonaliliśmy grę w defensywie. A jednocześnie mamy świadomość, że przy utracie czołowego zawodnika musimy wzmocnić zespół o osobę w ataku. Trochę inaczej będziemy musieli atakować, w inny sposób dobierać sposób zdobywania bramek.

SU: Odejście Kamila Zapolnika to niewątpliwie duże wyzwanie dla zespołu. Inni zawodnicy też wrócili do macierzystych klubów albo dostali lepsze propozycje. Do końca okienka transferowego jeszcze sporo czasu ale czy można już mówić o konkretnych wzmocnieniach zwłaszcza w ataku?

TT: Jesteśmy tuż przed dokonaniem decyzji odnośnie pozyskania zawodnika. Zawodnik jest wyselekcjonowany i trwają rozmowy, żeby go pozyskać. Są za to odpowiedzialnie konkretne osoby w klubie i trzymam kciuki, aby na następny mecz takiego zawodnika pozyskać.

SU: W kontekście transferów często pojawia się informacja o budżecie klubu, który powiedzmy oględnie – nie jest najwyższy w stawce. Przez to trudno Puszczy konkurować finansowo z innymi klubami. Ale jeśli nie kwotą na kontrakcie, to czym Puszcza przyciąga do siebie piłkarzy? 

TT: Bardzo trudne pytanie. Trzeba zapytać zawodników, co decyduje o tym, że wybierają taki klub jak nasz. Ale zawodnicy widzą, że często sięgamy po nieoczywiste transfery. Myślę, że to jak zespół funkcjonuje i jak zawodnicy się rozwijają powoduje, że piłkarze chętnie do nas przychodzą.

SU: O tym już rozmawialiśmy rok temu, ale ogromną wartością Puszczy – oprócz aspektu sportowego – jest to, że klub stał się elementem łączącym mieszkańców miasta. W tym roku widać też ukłon w stronę kibiców przez klub w postaci kolorów strojów – piłkarze zagrają w tak lubianych przez kibiców barwach żółto-zielonych, a zawodnicy przed sezonem przyszli na spotkanie z uczniami jednej z niepołomickich szkół podstawowych… 

TT: Bezwzględnie, ja bardzo kibicom dziękuję za to, jak nas dopingowali, jak nam pomagali. To, że zostaliśmy w Ekstraklasie to wspólna zasługa piłkarzy, osób pracujących w zespole i kibiców. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem serdeczności osób spotykanych na co dzień w Niepołomicach czy na meczach wyjazdowych. Jesteśmy fenomenem w skali kraju, bo w niewielkiej miejscowości powstał ogromny entuzjazm, boom na to, co jest wspólnym dobrem – czyli gra w Ekstraklasie.

To jest nieprawdopodobnie jak to środowisko kibicowskie zafunkcjonowało. Na jakim poziomie dopingu, zachowania. Jak skupia się na własnej drużynie, a nie na przeciwniku. Nie rzucają wulgaryzmami, nie zachowują się kontrowersyjnie wobec kibiców drużyn przeciwnych. A sprzątanie sektorów po meczu? To standard, który wprowadzili nasi kibice!

Ja patrzę z jaką radością piłkarze podchodzą do spotkań z młodzieżą. Często po treningach dzieci z Akademii czekają na zawodników, robią sobie zdjęcia. To całemu miastu wyszło świetnie i możemy być z tego bardzo zadowoleni!

SU: Gdy wczoraj spotkałem Burmistrza Michała Hebdę spytałem go, o co zapytać Pana w wywiadzie. Odpowiedział żartobliwie, żebym zapytał czy przedłuży Pan kontrakt do 2035 roku?

TT: Tak, zakończę swój żywot trenerski w Puszczy Niepołomice (śmiech). Ale na poważnie, to długość kontraktu zależy od wyniku. Teraz mam umowę do 2027 roku. Przed nami wiele zadań, na tym się skupiam. Przez te 9 lat poznałem wspaniałych ludzi, którym bardzo chciałem podziękować, ale życzę sobie, zawodnikom, kibicom i miastu, żebyśmy przynajmniej do 2035 rok byli w Ekstraklasie.

SU: Nieoficjalnie mówi się, że może już początek przyszłego roku to gra Puszczy w Niepołomicach. Dla kibiców i atmosfery w mieście to na pewno ważne, ale czy ‘szatnia’ myśli o tym, czy skupiacie się na meczach?

TT: Zdecydowanie to dla nas ważne! W niejednej rozmowie powtarzam, że to jest spełnienie zawodowych marzeń moich, piłkarzy czy sztabu. Chcemy zagrać w Ekstraklasie na boisku w Niepołomicach! To byłoby ogromne wydarzenie i spełnienie dla kibiców. To jest coś, co na pewno mamy w głowach i chcemy, żeby się stało jak najszybciej. I żeby jak nie w tej, to w następnej rundzie Puszcza w Ekstraklasie grała na K2.

 

Fot. Marta Makowska