Na początku 2022 roku, po 14 latach przerwy, Stanisław Kracik powrócił na stanowisko prezesa Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół Niepołomice. O powodach tej decyzji, ocenie działań Sokoła i pomysłach na przyszłość z nowym-starym prezesem rozmawia Szymon Urban.

Szymon Urban: Znalazłem Pańską wypowiedź z 2003 roku, w której mówił Pan, że bez towarzystwa sportowego Sokół nie wyobraża sobie życia sportowego i kulturalnego Niepołomic. Od tego czasu wiele się zmieniło, a ta opinia…

Stanisław Kracik: …lekko się zmodyfikowała. Być może to przez rozwój wyobraźni, ale widać, że życie sportowe w Niepołomicach ma się więcej niż dobrze. Mamy fantastyczną bazę, zróżnicowane dyscypliny, istnieją klasy sportowe. Teraz naszym zadaniem jest powrót do źródeł, do idei, dla których Sokół powstał. Nie był to sport wyczynowy, tylko przygotowanie ludzi do czasów, do których pod zaborami tęsknili Polacy.

Ruch sokolniczy rodził się w trudnych czasach.

Sokół powstał w 1867 we Lwowie, czyli na terenie dawnej Galicji. Przygotował kadry, z których rekrutowali się zarówno legioniści, jak i skauci. Był to bardzo szeroki ruch pielęgnujący wartości, do których dziś trzeba wracać. Analizując to można dojść do wniosku, że organizacja miała pielęgnować nie tylko zdrowie, ale uczyć służby i patriotyzmu. 

Dziś, po wielu latach, wraca Pan na stanowisko prezesa Sokoła. Jak do tego doszło?

Dobrze jest mówić prawdę, dlatego opowiem jak było. Dostałem zaproszenie na zebranie członków Sokoła. Dawno nie widziałem tych ludzi i nie mogę się już tłumaczyć brakiem czasu, więc zdecydowałem się przyjść i zobaczyć co i jak. Gdy okazało się, że przez 5 lat nie było zebrania walnego, a w organizacji są tarcia i niepotrzebne napięcia, zostałem przez delegatów niemal zmuszony, aby nie oponować i pomóc w opanowaniu sytuacji. 

Dałem jednak warunek, że muszę pracować z osobami, do których kompetencji jestem przekonany. I tak w zarządzie znalazła się Barbara Post, sercem związana z Sokołem i pełniąca w nim – niejako po Panu Jasonku  – funkcję historyka towarzystwa. 

Z uwagi na wspólne doświadczenie zawodowe i lata współpracy z Kubą Paluchem, ucieszyłem się gdy ten objął funkcję skarbnika. Oprócz tego pracujemy z Panem Robertem Szewczykiem, jedynym z poprzedniego zarządu, który zajmuje się współpracą ze środowiskiem ułanów oraz strzelectwem. Zespół uzupełnia znakomity nabytek, Pan Adam Pięta pełniący rolę sekretarza, który zapewnia konieczną świeżość spojrzenia. 

Jestem przekonany, że uda nam się doprowadzić do ponownego rozkwitu tego miejsca i pierwotnej idei przyświecającej Sokołowi. 

Umówiliśmy się też, że nie później niż po roku zrobimy walne zebranie i jeśli zaistnieje możliwość przekazania tej działalności ludziom młodym, to w roli leśnych dziadków chętnie będziemy im kibicować.

Jakie postawiliście sobie pierwsze zadania?

Zależy mi, aby działalność była oparta o nowoczesne rozwiązania: elektroniczną współpracę z bankiem, zdalne wysyłanie wszelkiego rodzaju kwitów, przelewów. Już dziś rodzice dokonują wpłat na konto, więc znika konieczność ręcznego wypisywania faktur, a tym samym zaoszczędziliśmy mnóstwa czasu pracy prezesa, który może być przeznaczony na coś innego. 

A wsparcie miasta?

Zasady współpracy z gminą się zmieniły. Od nowego roku działalność merytoryczna jest obowiązkiem zarządu, a bieżące utrzymanie obiektu spoczywa na barkach miasta. 

Warto pamiętać, że znaleźliśmy się w wyjątkowej sytuacji – w Sokole działa centrum pomocy uchodźcom, a obiekt zmienił się w magazyn. Z jednej strony spowodowało to konieczność czasowego przeniesienia działalności towarzystwa do obiektów straży pożarnej czy domów kultury, ale z drugiej stwarza wokół tego miejsca nową atmosferę, odnoszącą się do lwowskich korzeni. Przypomina, że naszym głównym zadaniem jest niesienie pomocy, a jednocześnie tworzy wspaniały wolontariat, który będzie niesamowicie cennym partnerem przy ustalaniu długofalowych kierunków działania, które z moją opinią z 2003 roku wiele wspólnego mieć nie będzie. I bardzo dobrze.

Myśląc o przyszłości, musimy jednocześnie pamiętać o tegorocznym jubileuszu.

Sokół został w Niepołomicach powołany w 1902, a reaktywowany w 1992 roku. To daje asumpt do świętowania, ale mającego sens tylko, gdy czytelne są powody świętowania. My chcemy oddać należny hołd i szacunek tym, którzy przez lata niepołomicki Sokół animowali. Przypomnieć o teatrach prowadzonych przez byłego organistę, pana Czesława Cebulę, o aktywności pani Heleny Setner. Pietyzm wobec pamięci o tych ludziach i powrót do pierwotnych korzeni wszystkim jest potrzebny. Mam nadzieję, że nam się to uda. Wierzę w dobrą rękę, którą od lat na wielu polach się sprawdzała.

Chcemy jednak wspólnie zastanowić się co dalej! Będzie trzeba reaktywować sekcję strzelecką, bo na nią w tej chwili jest zapotrzebowanie. Co jeszcze? Dzięki nowej, interaktywnej stronie internetowej mam nadzieję dowiedzieć się tego od mieszkańców, z którymi chcemy prowadzić możliwie szeroki zakres konsultacji. 

Nie chcemy się zajmować tym, co z powodzeniem robią już inni. Nie skopiujemy ułanów czy kawalerii. I chcemy się trzymać z dala od wyczynowego sportu. Chyba, że nasza sekcja bokserska wyda wybitnego mistrza o niepołomickich korzeniach. Ale to perspektywa raczej dalsza, niż bliższa.

Skąd czerpie Pan motywację do realizacji tych planów?

Pomysł na emeryturę polegającą na słuchaniu śpiewu ptaków w ogrodzie może dla kogoś jest kuszący. Dla mnie ptaki niech mają swoją godzinę wcześnie rano, ale później trzeba coś sensownego robić. 

Oczywiście mam dużo aktywności. Działam na rzecz ludzi w różnych potrzebach: zdrowotnych czy życiowych. Mam wielu przyjaciół wśród osób z niepełnosprawnościami. Dodatkowo wydaje mi się, że niebagatelną rolę odgrywa tu sentyment do ludzi, z którymi wiele lat pracowałem. I cieszę się, że mnie to zaproszenie skłoniło do przyjścia na wspomniane wcześniej spotkanie…

Czego Panu i Sokołowi życzyć?

Aby w tym miejscu dobrze się zagnieździł i długo przebywał duch PTG Sokół. Przed nami wiele do zrobienia: musimy zmienić statut i przyjąć go na walnym zebraniu. Obecny dokument jest kompilacją tekstów z okresu II RP i początku lat 90. ubiegłego stulecia. Nowy musi lepiej oddawać to czym się zajmować chcemy i powinniśmy. Życzmy sobie, aby PTG Sokół Niepołomice był dobrze zorganizowanym stowarzyszeniem, gdzie procedury są przejrzyste, a kwestie związane z gospodarką finansową jasne i klarowne.