Dodano dn.: 05.07.2023

O wierze w sukces, o problemach polskiej piłki i roli klubu w budowaniu lokalnej tożsamości z Tomaszem Tułaczem, trenerem pierwszej drużyny Miejskiego Klubu Sportowego Puszcza Niepołomice, rozmawia Szymon Urban.

 

Szymon Urban: Panie trenerze, rozmawiamy ponad tydzień od awansu Puszczy do Ekstraklasy. Emocje już opadły, udało się pozbierać myśli?

Tomasz Tułacz: Do tej pory nie zdajemy sobie sprawy, co się wydarzyło. Ale myśli udało się pozbierać. Zresztą było to konieczne, bo natłok pracy jest ogromny. Bardzo się z tego cieszymy.

Z awansu czy z natłoku pracy?

Cieszymy się z tego, że mamy natłok pracy wynikającej z awansu. Dogrywamy kwestie  transferów. Musimy dostosować zasady funkcjonowania drużyny tak, aby miała szansę rywalizacji w ekstraklasie.

Kiedy do Pana i do zawodników dotarło, że uda się dokonać tego – wydawać by się mogło – niemożliwego osiągnięcia?

Cały czas zakładaliśmy dokonanie czegoś wyjątkowego na stulecie klubu. Taki był plan, gdy zaczynaliśmy sezon: by zająć jak najwyższe miejsce w tabeli Fortuna 1 Ligi. Aby godnie uhonorować jubileusz. A kiedy uwierzyliśmy, że awans jest możliwy? Myślę, że po meczu z Wisłą Kraków.

Wielu kibiców mogło uważać, że Mecz stulecia był kluczowym wydarzeniem w roku. Że nic lepszego niż wygrana z Wisłą na własnym stadionie już się wydarzy. A Wy dopiero się rozkręcaliście…

Obiektywnie to było duże wydarzenie dla wszystkich. Myślę, że po raz pierwszy Puszcza grała o ligowe punkty u siebie z takim przeciwnikiem jak Wisła Kraków. A zwycięstwo, zwłaszcza po słabym starcie rundy wiosennej, dało kopa zespołowi. Przytrafiały się lepsze lub gorsze momenty, ale zawodnicy zobaczyli, że w bezpośredniej rywalizacji są w stanie stawić czoła i wygrać z rywalem z innej półki finansowo-organizacyjnej.

Stadion przy Kusocińskiego nazywany jest Twierdzą Niepołomice. Ale ostatnie i decydujące dwa mecze rozgrywane były na wyjeździe i to na trudnym terenie. Te zwycięstwa jednoznacznie udowodniły że Puszcza to dobry zespół nie tylko u siebie!

Nie wiem, czy Pan zauważył, że po tych meczach nikt nie mówił o stanie murawy, ani o wielkości boisk, co jest ciekawostką. Ale ja powiem, że my się specjalnie przygotowywaliśmy do barażu. Oczywiście nie wiedzieliśmy, że zagramy w barażach, ale gdy już stało się to jasne, w ostatnim meczu ligowym z Chrobrym Głogów oszczędzaliśmy zawodników. Dużo nie brakło, bo mieliśmy niezliczoną liczbę sytuacji, ale ostatecznie przegraliśmy, komplikując sobie trochę sytuację. Ale przez to podejście zyskaliśmy w meczach barażowych. Te graliśmy co trzy dni. To było kluczem do wygrania. Przygotowywaliśmy się do każdego meczu z osobna, jakby to było kluczowe spotkanie. Dużo dało nam doświadczenie z Pucharu Polski, w którym trzykrotnie doszliśmy do ćwierćfinału.

Przez kibiców został Pan okrzyknięty Napoleonem. A to przecież mistrz walki na wyjeździe…

Zgadza się, Napoleon miażdżył na wyjeździe. Do tego porównania podchodzę spokojnie. Choć miło mi, że mieszkańcy, a przede wszystkim kibice, doceniają wieloletnią pracę w jednym miejscu, w jednym mieście. A Napoleona wymyślił świętej pamięci Pan Marian Ponikiewicz wiele lat temu i to się za mną ciągnie. Sympatyczne określenie, ale ja stąpam twardo po ziemi.

Od Austerlitz do Waterloo minęło 10 lat.

(Śmiech) Kiedyś przyszła klęska słynnego wodza, ale mam nadzieje, że nie nadjedzie tutaj.

Udało się Panu stworzyć zdyscyplinowaną i skuteczną drużynę.

Weszliśmy do Ekstraklasy, bo stworzyliśmy zespół. Ostatni mecz reprezentacji pokazał, że 11 najlepszych zawodników niekoniecznie tworzy najlepszy zespół, a często nie tworzy go w ogóle. Drużyna została zbudowana tak, aby mieć poczucie realnego funkcjonowania, a jednocześnie możliwość przeciwstawienia się ligowym hegemonom.

Pięknie uczcił Pan 100-lecie istnienia klubu, ale co Pan szykuje na 10-lecie pracy z zespołem?

Już raz miałem zadane to pytanie. Chciałbym, aby ten klub rozwijał się cały czas, to mi daje ogromną satysfakcję. Kibice, zarząd i pracownicy klubu czy sami piłkarze są w pewnym sensie lokomotywą dla młodzieży. To duża satysfakcja, jak na meczu barażowym w Niecieczy widziałem niezliczoną ilość młodych adeptów piłki nożnej. Serce rośnie, że przez naszą grę spora grupa młodzieży lgnie do tego sportu i pożytecznie spędza czas.

Bo Puszcza to nie tylko pierwsza drużyna, ale też szkółki i wychowankowie!

Trenują z nami nie tylko piłkarze z zewnątrz. Klub mocno stawia na szkolenie zawodników. Nasza akademia piłkarska już rok temu otrzymała złotą gwiazdkę w programie certyfikacji PZPN. A to dowód na najwyższą jakość pracy z młodzieżą. Efekty już widać: Filip Gil, Igor Pieprzyca czy Ijan Morgan już trenowali z pierwszą drużyną. Liczę na tę akademię i jej wychowanków, których z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej.

Jeden z hiszpańskich trenerów młodzieży powiedział, że mamy w Polsce obiecujących zawodników, ale większy nacisk powinniśmy położyć na szkolenie trenerów. Co Pan o tym myśli?

Z pierwszą częścią się zgadzam, a z drugą nie. Rozwój trenerów w Polsce poszedł mocno do przodu. Problem ze szkoleniem młodych zawodników leży zupełnie gdzie indziej.

Po pierwsze, to niewystarczająca infrastruktura treningowa. Mamy piękne stadiony, wybudowane już na Euro 2012. Wciąż powstają nowe: w Opolu, Sosnowcu czy Nowym Sączu. Ale jest ogromny problem z infrastrukturą treningową dla młodzieży, juniorów i seniorów. Świat nam uciekł, bo żeby grać na odpowiednim poziomie, trzeba odpowiednio trenować. Problemem polskiej piłki jest też to, że wyróżniający się zawodnicy odchodzą zbyt szybko, wyjeżdżają na zachód.

Proszę zwrócić uwagę, jak ostatnio grała nasza reprezentacja U-17. Jaki mają potencjał! Obawiam się, że oni szybko opuszczą nasz kraj. Kluby włoskie płacą po miliona euro za zawodnika. To duże pieniądze do budżetu klubu w Polsce, a zespoły z Włoch stać na to, aby w ten sposób zagospodarowywać potencjał.

Trzecim problemem jest nadmierny napływ zawodników zagranicznych do I Ligi i do Ekstraklasy. Presja na trenerów na wynik za wszelką cenę jest ogromna, właściciele klubów nie mają cierpliwości. Tu pozytywnym przykładem jest Puszcza z prezesami Pieprzycą, Karasińskim czy Bartoszkiem na czele. I ta cierpliwość się opłaciła. Bo w Polsce za mało szans dajemy młodym zawodnikom. Trenerzy wolą sięgnąć po zagranicznego gracza, tańszego i gotowego na już. My mamy trochę inny pomysł.

Przypomnę, że wypromowaliśmy wielu piłkarzy, którzy teraz grają na poziomie ekstraklasy i dalej idziemy tą drogą. Przykładem niech będzie Kuba Stec, który przyszedł do nas z czwartoligowego Sokoła Kolbuszowa Dolna i nie sądził, że po pół roku będzie w reprezentacji U-18.

Liczba mieszkańców Niepołomic w ciągu 20 lat wzrosła dwukrotnie. Jedną z misji samorządu jest budowanie wśród nich poczucia wspólnoty tak, aby miasto nie było tylko sypialnią, ale miejscem, z którym chcą się utożsamiać. Jak Pan się czuje, mając świadomość, że sukces Puszczy pomógł kreować poczucie tożsamości? Że zespołowi ramię w ramię kibicują zarówno ci, którzy na mecze chodzą od urodzenia, jak i osoby, które sprowadziły się tu niedawno?

Czuję się z tym świetnie! Myślę, że o to chodzi – żebyśmy jako mieszkańcy czuli wspólną więź. A jeśli dzieje się to przez kibicowanie jednemu klubowi, pozwala ludziom się z nim utożsamiać, powoduje, że biorą udział w meczach, czy interesują się piłką, to bardzo dobrze! W dzisiejszym świecie za dużo jest polaryzacji. Za dużo różnic. Myślę, że burmistrzowi Ptakowi udało się bardzo dużo. Z jednej strony Akademia i praca z młodzieżą, a z drugiej wyniki sportowe drużyny powodują, że mieszkańcy utożsamiają się z klubem, a przez to łączą się we wspólne relacje, poznają wzajemnie.

O Niepołomicach zrobiło się ostatnio bardzo głośno w całej Polsce i to jest niewątpliwy sukces.

Wciąż jednak potencjalna baza kibiców Puszczy Niepołomice jest chyba najniższa w lidze, a sam stadion ma ograniczoną pojemność. Mimo to kibice przychodzą na mecze dopingować drużynę. Jak ten doping wpływa na postawę piłkarzy?

Motywująco. Chciałbym podziękować kibicom za tworzenie atmosfery na stadionie. Było kilka wyjazdów, po których dziękowałem za ogromne wsparcie i pomoc w trudnych momentach, gdy zespołowi nie idzie, a mimo to my widzimy tych kibiców. Z tego miejsca bardzo za to dziękuję!

A czego życzyć klubowi i kibicom na nadchodzący sezon?

Zespołowi – szybkiego zdobycia punktów! Rozwoju sportowego zarówno drużyny, jak i indywidualnego piłkarzy. I długiego funkcjonowania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Bo my nie chcemy być gośćmi w Ekstraklasie. Zamknęliśmy kolejny etap rozwoju, mamy z tego ogromną satysfakcję i chcemy dalej dawać mieszkańcom, kibicom i piłkarzom dużo radości! A Kibicom życzmy, aby mogli jak najszybciej oglądać mecze Puszczy w Ekstraklasie na własnym stadionie!